Kryształowe żyrandole w rezydencji hrabiego de Saint-Germain rzucały zimne, ostre światło na twarz Klary. Chwilę wcześniej muzyka ucichła gwałtownie, przecięta histerycznym krzykiem Julianny — dziedziczki rodu i gospodyni wieczoru. Z jej szyi zniknęła „Łza Północy”, bezcenny szafir oprawiony w platynę.
— Ona stała najbliżej! Ta dziewczyna nie pasuje do naszego towarzystwa, to pospolita złodziejka! — wykrzyczała Julianna, wskazując palcem na skromną suknię Klary.
W ułamku sekundy szepty rozprzestrzeniły się lotem błyskawicy. Elitarny tłum, spragniony skandalu, wymieniał pogardliwe spojrzenia. Ochroniarze otoczyli dziewczynę, żądając natychmiastowego przeszukania torebki. Klara nie uroniła jednak ani jednej łzy. Stała prosto, z chłodnym spokojem na ustach, który wprawił w zakłopotanie nawet najbardziej bezwzględnych arystokratów.
— Zanim splamicie moje imię, spójrzcie w górę — powiedziała cicho, lecz jej głos rozniósł się echem po nagle uciszonej sali.
Wyciągnęła z kieszeni miniaturowy pilot. W tym samym momencie potężne ekrany multimedialne, które dotąd wyświetlały herb rodu, rozbłysły ostrym, błękitnym światłem. Zamiast logotypów pojawiło się nagranie z ukrytej kamery w prywatnym gabinecie Julianny, zarejestrowane zaledwie dwadzieścia minut wcześniej.
Wszystkie spojrzenia powędrowały ku górze. Obraz był krystalicznie czysty: Julianna, nerwowo zerkając za siebie, odpinała szafir z szyi i chowała go do kieszeni płaszcza… prywatnego rzeczoznawcy ubezpieczeniowego. Chwilę później na ekranie pojawił się dokument: wniosek o wypłatę odszkodowania na kwotę dziesięciu milionów euro z powodu bankructwa rodziny Saint-Germain.
Na sali zapanowało paraliżujące osłupienie. Julianna pobladła tak bardzo, że niemal stopiła się ze swoją jedwabną suknią.
— Nazywam się Klara Waza — dodała dziewczyna, zdejmując z dłoni aksamitną rękawiczkę i ukazując sygnet głównego audytora ubezpieczeniowego. — A ten wieczór właśnie dobiegł końca.
Gdy do sali wkroczyli oficerowie policji, nikt nie śmiał już spojrzeć na Klarę z góry. Dumnym krokiem opuściła bal, zostawiając dawną elitę pogrążoną we wstydzie i ruinie.
