Danuta Holecka nie kryła emocji podczas wieczornego programu informacyjnego Telewizji Republika. Dziennikarka rozpłakała się na wizji, gdy uczestnicy protestu przed Trybunałem Konstytucyjnym zaczęli skandować jej imię i zapewniać o swoim wsparciu. Prezenterka podziękowała zgromadzonym, a do reporterki Edyty Lewandowskiej zwróciła się z wyjątkowymi słowami. Wszystko wydarzyło się dzień po interwencji policji, podczas której zatrzymano jej męża.
Sprawa wywołała duże zainteresowanie również ze względu na miejsce zdarzenia. Do interwencji doszło w okolicach warszawskiego Służewa, gdzie w okresie Wszystkich Świętych wiele osób odwiedza groby bliskich. Na miejsce wezwano także pogotowie ratunkowe.
Zatrzymanie męża Danuty Holeckiej przed cmentarzem. Interweniowała policja
Do zdarzenia doszło w sobotę, 31 października, przed cmentarzem na warszawskim Służewie. Danuta Holecka przyjechała tam wraz z mężem, aby odwiedzić grób. Jak poinformowała Telewizja Republika, podczas wizyty doszło do interwencji policji, która zakończyła się zatrzymaniem mężczyzny i założeniem mu kajdanek. Na miejsce wezwano również pogotowie ratunkowe.
Według informacji przedstawianych przez funkcjonariuszy powodem interwencji było naruszenie przepisów dotyczących ruchu drogowego. Mężczyzna miał wjechać w miejsce objęte zakazem, a następnie odmówić wylegitymowania się. To właśnie kwestia parkowania i okazania dokumentów stała się jednym z głównych punktów sporu między uczestnikami zdarzenia a policjantami.
Telewizja Republika przedstawiła interwencję jako brutalne działanie funkcjonariuszy wobec męża swojej dziennikarki. Stacja informowała o sprawie w programie informacyjnym, a następnie umożliwiła Holeckiej osobiste odniesienie się do całej sytuacji.
Zdarzenie odbiło się szerokim echem w związku z okolicznościami wizyty na cmentarzu. Małżeństwo przyjechało tam w celu odwiedzenia grobu zmarłego syna. Interwencja zakończyła się zatrzymaniem mężczyzny, a sprawa stała się tematem kolejnego wydania programu informacyjnego Republiki.
Danuta Holecka rozpłakała się na antenie. Tłum skandował jej imię
Do poruszającej sceny doszło podczas wieczornego programu informacyjnego Telewizji Republika, dzień po interwencji policji. Stacja połączyła się na żywo z Edytą Lewandowską, która relacjonowała protest odbywający się przed Trybunałem Konstytucyjnym. W pewnym momencie zgromadzeni zaczęli skandować imię dziennikarki.
Z tłumu można było usłyszeć okrzyki: “Danusia, Danusia!”. Reporterka zwróciła uwagę koleżance ze studia, że uczestnicy zgromadzenia zwracają się właśnie do niej. Holecka nie była w stanie ukryć wzruszenia. Po chwili podziękowała protestującym, jednak na tym się nie skończyło. Zebrani zaczęli bowiem skandować: ”Jesteśmy z tobą!”.
Lewandowska próbowała dodać otuchy dziennikarce, podkreślając, że okazane jej wsparcie jest wyrazem siły i solidarności zgromadzonych osób.
Danusiu, to jest siła ludzi, siła wsparcia, siła miłości. Pamiętaj o tym – powiedziała reporterka.
Holecka ponownie podziękowała za okazane jej wsparcie. Następnie Lewandowska zwróciła się do niej z osobistymi słowami. Zapewniła, że zna ją jako wspaniałego człowieka i wierzy, że poradzi sobie z trudną sytuacją. Podkreśliła również, że nie chciała dodatkowo jej stresować przed dalszym prowadzeniem programu.
Odpowiedź prezenterki była krótka, ale wyraźnie poruszyła zgromadzonych.
Edyta, powiedz państwu, że ich kocham i ciebie też – powiedziała Holecka.
Po tych słowach uczestnicy protestu zaczęli bić brawo i jeszcze głośniej wyrażać swoje poparcie.
Danuta Holecka przedstawiła swoją wersję interwencji. Mówiła o zachowaniu policjantów
Po zakończeniu połączenia z Edytą Lewandowską Danuta Holecka wróciła do sprawy zatrzymania męża. Postanowiła przedstawić widzom własną relację z sobotnich wydarzeń. W pierwszej kolejności odniosła się do kwestii parkowania przed cmentarzem. Przekonywała, że samochód został pozostawiony w miejscu wyznaczonym dla odwiedzających nekropolię, a korzystanie z niego nigdy nie wymagało dodatkowej zgody parafii.
Parkują tam wszyscy, codziennie – tłumaczyła na antenie.
Następnie opowiedziała o przebiegu kontroli. Według jej relacji mąż poinformował policjanta, że nie ma przy sobie dokumentów. Holecka miała wówczas zaproponować, że zawrócą samochód, jeżeli doszło do wykroczenia. Funkcjonariusz miał jednak nie przystać na takie rozwiązanie. Jak twierdziła dziennikarka, kiedy jej mąż wysiadł z pojazdu, policjant próbował nakłonić go do ponownego zajęcia miejsca w samochodzie.
Sytuacja miała zaostrzyć się podczas kolejnej próby ustalenia tożsamości mężczyzny. Holecka przekonywała, że jej mąż chciał przede wszystkim udać się na cmentarz, a funkcjonariusz zaczął zakładać mu kajdanki. Wtedy sama miała podejść do policjanta i podać zarówno swoje dane, jak i dane męża.
Dziennikarka zarzuciła funkcjonariuszom, że nie zweryfikowali przekazanych informacji, mimo że mieli możliwość sprawdzenia numeru rejestracyjnego samochodu. Według jej relacji sytuacja nie uległa zmianie nawet po pojawieniu się syna, który miał przy sobie dokumenty i potwierdził tożsamość ojca. Mężczyzna nadal pozostawał w kajdankach.
Holecka podkreśliła, że zależało jej na przedstawieniu widzom własnej perspektywy wydarzeń.
Nie mam powodów, żeby kłamać. Żadnych – zapewniła na koniec wypowiedzi.
